Recenzja: Ubongo Extreme De Luxe

Osoby, które poznały już Ubongo, wiedzą, że jest to gra, która rozbudza zmysł Boba Budowniczego. Do tej pory miałem okazję rozegrać kilkadziesiąt partii w wersję podstawową i zawsze cieszyła mnie równie mocno. Z czasów dziecięcych doskonale pamiętałem rozgrywkę w Tetris, dlatego powroty tego typu gierki rozbudzają u mnie sentyment. Dochodzi też nutka emocji, bo najczęściej w grze rywalizujemy z innymi graczami. Tutaj naprawdę kierujemy się prostą domeną, czyli jak mawia klasyk – kto pierwszy, ten lepszy.

Ubongo extreme de luxe

W Ubongo Extreme De Luxe jest bardzo podobnie, chociaż w tym przypadku nieznacznie odchodzimy od schematów, które poznaliśmy już wcześniej. Układy są tu bardziej skomplikowane i przypominają nam plastry miodu, dzięki czemu bardzo często mówi się, że jest to najtrudniesza gra z tejże serii. Czy tak jest rzeczywiście? Zobaczcie, jak samemu oceniam zabawę przy produkcie Egmontu.

Ubongo Extreme De Luxe – informacje podstawowe

W skład najnowszej odsłony wchodzą kwadratowe płytki z układem do ułożenia, cztery odrębne zestawy kolorystyczne gracza (numerowane od 1 do 13), znaczniki gracza, klepsydra, worek na kamienie szlachetne (oraz same kamienie w czterech kolorach) oraz instrukcja. Wszystko spakowane jest naprawdę ładnie i przejrzyście, chociaż jakość wykonania niektórych kafelków pozostawia nam trochę do życzenia.

Ubongo extreme de luxe

Tytuł przewidziany jest dla 1-4 graczy, a czas rozgrywki przewidziano na maksymalnie 25 minut. Przy 9 rundach, które musimy zagrać, jest to założenie bezpieczne i trafne. Testowałem je samemu, jak również w gronie czterech graczy, którzy nigdy wcześniej nie mieli styczności z jakimkolwiek wydaniem Ubongo.

Bazowa rozgrywka w grze

Celem gry jest tu ułożenie w określonym czasie wskazanego przez kafelek główny, układu. Kart układów znajdziecie aż 64, z czego wszystkie są dwustronne – jedna z opcją wykorzystania 3 płytek i druga, z 4 płytkami. To opcja dla graczy zaawansowanych i warto to podkreślić. Karty z układem dzielimy po równo między graczy. Dobieramy pierwszą z góry, by poznać swój układ, następnie klocki do układania, po czym wszyscy wspólnie zaczynamy wyścig. Ponieważ układamy różne twory, nikt tu nie będzie od nas ściągać.

W Ubongo zagrałem najpierw samemu, głównie dlatego, że układanie wskazanych wzorów jest czymś, co lubię szczególnie. Gra kojarzy mi się z łamigłówkami i właściwie za taką powinna być uważana. W przeciwieństwie do bazowej wersji, tutaj każdy z graczy (bez względu na ich ilość) otrzymuje konkretną wartość plansz (są numerowane) i „klocków”, które potem się układa. Wszystkie wyglądają jak wspomniane już plastry miodu i właśnie to odejście od ostrych krawędzi powoduje tu znaczną trudność.

Ubongo extreme de luxe

Rozgrywka w zależności od ilości graczy nie różni się od siebie zbyt mocno. Liczy się czas złożenia właściwego układu. Jeśli ukończymy pierwsi, dobieramy kryształ z planszy i z woreczka. Te są punktowane jak w poprzednich edycjach, gdzie czerwony (Szafir) jest wart najwięcej, bo 4 punkty, a kolejne odpowiednio 3,2 i 1 punkt. Jest tu też mały haczyk. Jeśli nie ułożycie zadania w czasie wyznaczonym przez klepsydrę, nie pobieracie w ogóle kryształów.

Chciałbym przy tym dodać, że system punktowy to także moim zdaniem największa wada rozgrywki, bo nawet jeśli ułożysz większość układów jako pierwszy, nadal można po dziewiątej rundzie przegrać. Wystarczy, że druga strona ma szczęście do dobierania lepiej punktujących kolorów. Łatwo się wkurzyć, wybierając piąty raz z rzędu żółty kryształ, gdy przeciwnik ponownie podbiera niebieski czy właśnie czerwony.

Ocena Ogram.to

Ubongo w tej wersji Extreme De Luxe to ciekawe wyzwanie i kolejny produkt z serii. Miałem okazję ogrywać wersję podstawową, 3D czy późniejsze Duo i karciane. Tu widać, że pomysł załapał, dzięki czemu Egmont może nam co jakiś czas udostępniać nowe wersje. Z jednej strony mamy zatem bardzo podobne twory, z drugiej to fajne urozmaicenie dla graczy aktywnych, ceniących błyskawiczne rozdania. Warto zresztą mieć na uwadze, że to tytuł, który idealnie nada się do tego, by wrzucić go do naszej walizki czy plecaka.

Ubongo extreme de luxe

Moim zdaniem największą bolączkę nadal stanowi system punktowy, ale poza tym w Extreme De Luxe gra się bardzo przyjemnie. W opcji z trudnym, poczwórnym układem, trzeba się trochę namęczyć, ale to też wyjątkowy sprawdzian dla naszego przestrzennego podejścia do układu budowli. Ja bawiłem się przy tym świetnie, bez względu na wygraną czy potencjalną porażkę.


    • szybka rozgrywka
    • banalnie proste zasady gry
    • możliwość gry samemu
    • możliwość wykorzystania kryształów z poprzednich gier
    • eksploatowanie znanego już motywu
    • system naliczania punktów przez kryształy
    • konieczność czekania na przesypanie się klepsydry, nawet jeśli rozgrywka skończyła się bardzo szybko

Nasza ocena: 7+/10

Ubongo extreme de luxe

Grę udostępniło nam wydawnictwo Egmont, za co serdecznie z tego miejsca dziękujemy!

jak oceniasz ten materiał?
+1
pozytywne
negatywne 0

autor

Aktywny 3 godzin temu

GIER 74
OGRAJKI 48.3

Podyskutuj z innymi graczami

Społeczność OGRAM.to czeka na Twój ruch – zostaw komentarz!

się, aby dodać komentarz.

NAGRODY OGRAM.TO Czytaj więcej

Bądź częścią naszej społeczności i zbieraj punkty

Zbieraj punkty za aktywność, zdobywaj rangi i odbieraj nagrody! Dołącz do grona tych, którzy rozwijają OGRAM.to razem z nami.
Dodaj publikację

Weź udział w konkursie i zgarnij nagrody!

Sprawdzaj swoje umiejętności i wygrywaj wyjątkowe nagrody w naszych konkursach! Dołącz do zabawy i reszty społeczności.
Aktualne konkursy

Nie przegap żadnego konkursu!

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z najnowszymi konkursami i nagrodami.

Przystępując do newslettera akceptuję Regulamin i Politykę prywatności

Najnowsze materiały

Najnowsze