Kilka lat temu z zapartym tchem śledziłem losy bohaterów serialu dokumentalnego „O krok od śmierci”. Były to opowieści o osobach, które wskutek katastrof czy wypadków znalazły się w sytuacjach pozornie beznadziejnych. Jednak, mimo przeciwności, te osoby nigdy się nie poddały i do końca walczyły o życie, często ponosząc wysoką cenę i poświęcając to, co się dało. Podobna sytuacja ma miejsce w grze This War of Mine.
Informacje o historii na początku są szczątkowe – jesteśmy cywilami w mieście ogarniętym wojną. Nasze jedynie zadanie to PRZETRWAĆ. Tu nie ma miejsca na zastanowienie czy relaks. Cały czas brakuje podstawowych surowców i materiałów. Schronienie nie daje pełnej ochrony, a wyjście na zewnątrz może skończyć się niechcaną suplementacją ołowiem…
Główną mechaniką gry jest oczywiście walka o przeżycie. Dokonujemy tego poprzez zarządzanie bazą (sprzątanie gruzu, łatanie dziur i budowanie sprzętów), zaspokajanie potrzeb ocalałych (każdy ma inne, czasem to nałóg jak papierosy, a czasem po prostu potrzeba przeczytania dobrej książki) oraz organizowaniem wypraw, by zdobywać wodę, pożywienie i potrzebne materiały. Nie będą to jednak łatwe zadania. Krótka kołdra to coś, co od razu rzuca się w oczy. Cały czas czegoś brakuje, ciągle wybuchają nowe pożary, a żadnej potrzeby postaci nie można zaniedbać, bo szybko się to na nas zemści. Tutaj warto nadmienić, że twórcy przygotowali nietypowy system „otwórz i zagraj”. Polega on na tym, że nie ma klasycznej instrukcji, a jedynie dziennik, w którym opisane są poszczególne fazy gry, a także gruba księga skryptów, o której powiem później. Takie rozwiązanie sprawia, że możemy zacząć zabawę (chyba jednak niefortunnie użyte słowo, bardziej sprawdzi się przeżycie) praktycznie od razu, ale jest pewien haczyk. W This War of Mine mamy trochę ukrytych mechanik, które odkrywamy wraz z postępem rozgrywki. To sprawia, że pierwszy raz prawie na pewno zakończy się porażką. Pewnie tak jak i drugi, trzeci, dziesiąty…
To nie jest gra „do wygrywania”. Tutaj poziom trudności i losowości jest tak wysoki, że bardziej trzeba to traktować jak doświadczenie niż wyzwanie. Od razu rzuca się w oczy jak kruche jest tutaj ludzkie życie. Brak pożywienia czy wody to od razu osłabienie, które sprawia, że postać ma mniej sił do pracy. Wyjście na zewnątrz może skończyć się popadaniem w depresję, a także ranami. Jeśli schronienie nie będzie ogrzewane, nieszczęśnicy zamarzną. To sprawia, że cały czas balansujemy między zachowaniem optymalnych warunków. Czasem jednak zdarzają się rzeczy, których nie sposób przewidzieć…
Pora o największej moim zdaniem zalecie This War of Mine, a mianowicie księdze skryptów. To książka zawierająca ponad 1000 opisów wydarzeń, na które natknąć się mogą nasi bohaterowie. Regrywalność dzięki temu jest ogromna, ale ma to swoją cenę – nie da się przygotować na to, co nas czeka. Twórcy naprawdę stanęli na wysokości zadania przygotowując wspomniane skrypty. Rozpatrując je, zostajemy poddani próbom. Tu wracam do początku mojej recenzji – co lub kogo jesteś w stanie poświęcić byle tylko przeżyć kolejny dzień? Nie ma tutaj półśrodków, gra jest pełna drastycznych, brutalnych i związanych z okrucieństwem wojny wydarzeń. Nic tak nie cieszy jak znalezienie konserw, gdy w spiżarni pustka. Co jednak gdy musisz je zabrać z małych, wychudzonych rączek dzieci, które właśnie straciły rodziców? Czy wpuścisz żebraka z widocznymi objawami infekcji i zaryzykujesz zdrowie przyjaciół? Położysz się spokojnie spać patrząc na powieszonych na lampach złapanych partyzantów? To tylko niektóre z przykładów. To nie jest gra dla każdego. Nie znajdziemy tu relaksu i satysfakcji, a jedynie poddawanie naszej moralności ciągłym próbom. Za każdym razem czeka na nas coś innego. Czy cały czas będziesz postępować honorowo, a może z każdą kolejną rozgrywką będziesz coraz bardziej dbać tylko o własną skórę…
Cała rozgrywka podzielona jest na następujące po sobie fazy: poranek (tu dobieramy kartę wydarzenia, które zazwyczaj jest dla nas niekorzystne), akcje dzienne (każda postać może wykonać maksymalnie do 3 akcji w schronieniu, chyba, że jej stan na to nie pozwala), zmierzch (należy zapewnić wodę i pożywienie), wieczór (przygotowania do wyprawy, podział na śpiących i wartowników), wyprawa (przeszukiwanie miasta w celu zdobycia surowców), intruzi (obrona bazy przed obcymi) oraz świt (powrót z wyprawy, opatrzenie rannych i sprawdzenie karty losu). Gra się płynnie, choć tutaj muszę zaznaczyć, że podany czas gry na pudełku jest mocny niedoszacowany. Jeśli idzie nam dobrze, to rozgrywka potrafi przeciągnąć się nawet do 4 godzin. Tutaj kolejny plus dla autorów, ponieważ przygotowali opcję zapisu gry, która pozwala sprawnie zapamiętać postępy i wrócić do rozgrywki w dogodnym dla nas momencie. Ponadto, mimo że można w to zagrać nawet w 6 graczy, to ja rekomenduję grać wyłącznie solo. Syndrom samca alfa jest tutaj nader widoczny i po prostu nie warto psuć sobie wrażeń przez spory z innym graczem. Może okazać się, że nasz pomysł wejścia do starego budynku pełnego szczurów nie był trafiony…
Wykonanie gry stoi na wysokim poziomie. Solidna plansza, sporo kartonowych żetonów oraz kart (tutaj mogłyby być odrobinę grubsze, zalecam koszulkowanie). Świetnie pomyślane jest też pudełko, przez co w zasadzie nie potrzeba żadnego dodatkowego insertu.
Dla kogo właściwie jest This War of Mine? Uważam, że dla osób, które mają potrzebę obcować z trudnymi emocjami i nie boją podejmować się kontrowersyjnych wyborów. To pozycja nad którą trzeba się pochylić, podchodzić do niej z respektem i liczyć się z tym, że nie będzie dla nas łaskawa. To forma przygody, ale z gatunku tych tragicznych, gdzie śmierć jest wszechobecna. Niezwykła immersja pozwala nam wczuć się w role ocalałych bez realnego ryzyka. I chyba to jest właśnie największą siłą tej gry. Nasze wybory jeszcze długo po rozgrywce zostają nam w głowach i zmuszają do rozważań – „Co doprowadziło do mojej zguby?”
jak oceniasz ten materiał?
Zobacz więcej artykułów tego autora
Zanurz się w świecie gier planszowych — od redakcyjnych publikacji po unikalne spojrzenia społeczności graczy.
Bądź częścią naszej społeczności i zbieraj punkty
Zbieraj punkty za aktywność, zdobywaj rangi i odbieraj nagrody! Dołącz do grona tych, którzy rozwijają OGRAM.to razem z nami.
Podyskutuj z innymi graczami
Społeczność OGRAM.to czeka na Twój ruch – zostaw komentarz!